Butter chicken 2
Oto finał zabawy pod tytułem Butter Chicken. Wyszło podobnie do tego, co zapamiętałem, tylko nieco delikatniejsze w smaku. Nie chciałem przesadzić z przyprawami, żeby Magdzie i Zuzi też smakowało.
Jak przygotowałem?
Kurczak (2 piersi) pokrojony został na małe kawałeczki, osolony i wrzucony do marynaty. Marynata to: dwie łyżki śmietany, trochę oleju, garam masala (podsypywałem aby pachniało i smakowało dobrze), a do tego 4 ząbki czosnku. Wszystko wymieszane, stało przez noc.
Sos to: 3 zmiksowane pomidory, 1 zmiksowana cebula, 1 ząbek czosnku, 2 łyżki jogurtu naturalnego, łyżeczka cukru, trochę soli, garam masala, chili w proszku. Przyprawy dodawałem w miarę smakowania, aż byłem zadowolony ze smaku. Następnie roztopiłem na patelni trochę masła, po czym dodałem resztę sosu. Gdy trochę się poddusiło dorzuciłem kurczaka (którego wcześniej podsmażyłem). Tak potrzymałem to jeszcze trochę na patelni.
Kurczaka podałem z samorobnym pieczywem. Miało być to coś na wzór naan, ale ponieważ nie miałem dobrego przepisu, improwizowałem. Pieczywo zrobiłem z: 500g mąki, trochę oleju, trochę soli i cukru, pół kostki drożdży, szklanki wody, kilku łyżek jogurtu naturalnego i ziół prowansalskich. Wszystko mocno wygniecione, podzielone na 4 kawałki i wypieczone.
Smak jeszcze nie był idealny, ale i tak było bardzo smaczne. Kolejne próby będą z pewnością na podstawie tego przepisu z małymi modyfikacjami. Może więcej przypraw, może odsączę bardziej pomidory, żeby poprawić gęstość sosu.
Różne |