Pierwszy dzień urlopu

Pierwszy dzień urlopu to dochodzenie do siebie po trasie. Do Murzasichle jechaliśmy w nocy, żeby dzieciaczki jak najwięcej spały w trasie – pomysł był trafiony, poza małą przerwą spały prawie cały czas, ruch na drogach był niewielki, a większość sygnalizacji drogowej w mijanych miastach była wyłączona, dzięki czemu też jechało się płynniej.

Na zdjęciach Kuba w turystycznej „wanience”, za którą posłużyła plastikowa skrzynka – lepiej pasowała do upakowania samochodu.

Czytaj dalej