Melbourne
Tak w ramach wspominek, parę filmików:
Read more…
Pamiętacie Great Ocean Road i 12 Apostołów? Zostało ich tylko 7.
A tutaj relacje z naszych wypraw dla przypomnienia:
Trochę blog został zapuszczony od powrotu
Może to też efekt tego, że więcej działamy w domu niż zwiedzamy i podróżujemy
Ale czas to trochę nadrobić.
Już ponad miesiąc po powrocie do Polski, a ja nadal nie opisałem ostatnich wydarzeń z Melbourne. Postaram się nadrobić.
Rzutem na taśmę załapaliśmy się na mecz AFLu – Carlton vs. Richmond, odbywający się na sławnym MCG.
W środę 25 marca zakończone zostały przygotowania do otwierającego sezon F1 wyścigu w Melbourne. Wtedy zaczęło się robić głośno, gdyż pierwszy raz na tor wiechał dwuosobowy bolid, którym obwożono różnych ważnych gości po torze. On sam przez kilka minut robił przepotworny hałas, a to było nic w porównaniu z tym, co miało się wydarzyć przez następne dni.
Kilka zdjęć z dnia zero, widok z naszego balkonu, można znaleźć tutaj.
W jeden z ostatnich naszych weekendów w Australii wybraliśmy się nad ocean, do surferskiej stolicy Vitorii, Torquay.
Wrzuciłem na picasę zaległe (oj bardzo) zdjęcia z parady, która odbyła się przy okazji Moomba Waterfest. Zdjęcia są takie sobie, ale można je obejrzeć tutaj.
Mija nam piąty dzień w Polsce po rocznym pobycie w Australii. Jak jest? Na razie ciężko powiedzieć, bo większość czasu schodzi nam na spotkaniach rodzinnych, zakupach i urządzaniu domu. Na początku było troszkę dziwnie, wszyscy mówią po polsku, jeżdżą po złej stronie drogi (i to strasznie szybko i dziko). Pewnie potrzebujemy parę dni na przyzwyczajenie się na nowo
Na dniach powinniśmy mieć dostęp do sieci w domu, wtedy umieścimy zaległe relacje i napiszemy więcej jak nam w Polsce
Jesteśmy we Frankfurcie. Z naszego postoju w Abu Dhabi niewiele wyszło, powstało zamieszanie wizowe (każdy mówił co innego). Udało nam się na szczęście przebukować lot i zamiast 19 godzin na lotnisku w Abu Dhabi dotarliśmy wcześniej do Frankfurtu i spędzamy noc w hotelu. Jest 4 rano a ja już wyspany