Stało się. Po wielu namysłach, przeglądaniu ofert różnych sklepów, czytaniu różnych blogów, książek i poradników, po wypytaniu Waldka i Baree, zrobiłem małe zakupy w sklepie AFE.
Zamówienie złożyłem w poniedziałek, we wtorek rano dotarł kurier, a wieczorem pierwsze testy. W skład zestawu wchodzą:
Do tego lampa Nikon SB-600, którą już miałem wcześniej.
I co z tego wynikło? Doszedł mi dodatkowy element, nad którym trzeba zapanować. Jak ja to wszystko ogranę …
Na początku była zabawa z rozstawianiem sprzętu. Nie miałem dotychczas kontaktu z takim sprzętem, więc ciężko mi ocenić jakość. Statywy wyglądają dość solidnie, parasolki są raczej delikatne, ale na wiatr z nimi wychodzić nie będę. Oprawka jest plastikowa, ale wszystkie uchwyty i śruby trzymają dobrze (pewnie później się wyrobią). Zestaw do zdalnego wyzwalania budzi moje wątpliwości troszkę. O ile nadajnik wchodzi na aparat i trzyma się bez problemu, o tyle odbiornik jest raczej delikatny i jakoś tak niepewnie się czułem przyczepiając do niego moją lampę
Odbiornik ma też gniazdo PC, ale moja lampa nie ma niestety żadnego wejścia, więc musiałem skorzystać z gorącej stopki.
Zauważyłem, że lampa przyczepiona do odbiornika jest trochę wysoko i błyska w górną część parasolki. Na szczęście odbiornik można ustawić pod kątem 90 stopni, na niego zamontować lampę „na prosto” i wtedy miejsce, w które idzie błysk jest praktycznie na środku parasolki.
Na pierwsze próby wybrałem najprostsze ustawienie: lampy pod kątem 45 stopni nieco oddalone od obiektu (ok. 1m każda). Statywy były ustawione nisko, tak żeby dobrze doświetlić Zuzkę. Nie miałem żadnego specjalnego tła, więc wszystko jest na tle ściany (kolor jasny żółty).
Po pierwszej serii rzuciły mi się w oczy mocne cienie na ścianie. Wynikało to z bliskiej odległości lamp od obiektu (mocne światło) i bliskiej odległości obiektu od ściany:
Później odsunąłem trochę lampy i odsunęliśmy się od ściany. Pomogło:
Ogólnie fajna zabawa, rezultaty na razie średnie – chodziło o zapoznanie się ze sprzętem. Później zadbamy o pozy, kompozycje, itp.
Najpierw trzeba się nauczyć panować nad lampami. Większość zdjęć zrobiła Zuzia z wykorzystaniem samowyzwalacza. Niesamowicie się przy tym bawiła. No i lubi też pozować. „Tato, błyśnij mi parasolkami”. Wkrótce umieszczę jakieś zdjęcia „backstage”. A to jeszcze kilka kadrów:






No i pieknie, teraz tylko uchwyt i tysiace teł, tłów
nad morzem, na karaibach, w sredniowiecznym zamku itp
I zdjęcia do paszportów, dowodów i legitymacji
no tak, to widać że fotki testowe
Ale pierwsze koty za płoty.
Może codziennie nieprzydatne, ale dużo doświadczenia można nabrać.
Świetny pomysł z tą inwestycją
Nice