Przeglądając digital-photography-school.com trafiłem na serię postów DYI (Do It Yourself – zrób to sam). Jeden z nich poświęcony był fotografii bezcieniowej.
Postanowiłem zbudować własny „namiot” do fotografii „bezcieniowej”. Oto krótka relacja z realizacji projektu oraz pierwsze rezultaty.
Przede wszystkim musimy przygotować sobie materiały i narzędzia:

Będziemy potrzebować:
- solidny karton. Mój jest jeszcze z przeprowadzki Australia-Polska. Firma przeprowadzkowa miała na prawdę solidne kartony.
- Biały papier, najlepiej w rolce (ten akurat jest z IKEI
- Nożyczki i ostry nóż
- taśma dwustronnie klejąca
- taśma po prostu klejąca (użyłem trochę srebrnej, tej znanej z filmów o gangsterach i trochę izolacyjnej)
- pieluchy tetrowe
Lub inne cienkie, białe płótno. - Jeden przedszkolak do pomocy
W pierwszym kroku obciąłem skrzydła zamykające karton od góry. Odcięte kawałki przydały mi się później.
W drugim kroku wyciąłem otwory na bokach, możliwie duże. Jeśli karton jest cieńszy może okazać się, że trzeba zostawić większe krawędzie dla zachowania stabilności (lub je jakoś wzmocnić).
W kolejnym kroku wyciąłem otwór we frontowej ściance, nieco mniejszy niż boczne. Przez ten otwór będzie zaglądał aparat, więc dziura nie musi być tak duża, a zostanie więcej powierzchni do odbijania światła.
Dno kartonu było również otwierane, więc wkleiłem tam dociętą resztkę boku, aby wyrównać i usztywnić podłoże (taśma dwustronnie klejąca).
Następnie zakleiłem boczne otwory papierem, przyklejając krawędzie taśmą izolacyjną. Na spód i tylną ściankę kartonu położyłem jeden kawałek papieru tworzący tło. Leżał luźno założony o górną krawędź. Można by go podkleić, ale nie chciałem na sztywno tego mocować, żeby mieć możliwość zmiany koloru tła
Ważne jest, aby przejście między ścianką a dołem nie miało zagięcia, gdyż byłoby ono widoczne na zdjęciu.
Tak gotowy zestaw od góry przykryłem pieluchą tetrową.
Pozostało ustawienie wszystkiego na stole (mój statyw stojąc na ziemi na najniższym ustawieniu był na wysokości górnej krawędzi kartonu). Miałem trzy źródła światła:
- lampka nocna z lewej (mała żarówka w mlecznym szkle, sama z siebie już rozpraszała światło)
- lampka biurkowa z prawej – mała i słaba, ale światło dość skupione
- główne światło od góry to lampa firmy Home Made Electricity
kawał kabla z wtyczką z jednej i oprawką z drugiej i goła żarówka 100W
Do mojego profesjonalnego zestawu lamp nie posiadam żadnych statywów, więc lampki po prostu stały obok, a żarówkę na kablu zawiesiłem na prowizorycznym daszku zrobionym z resztek kartonu.
Później zostało już tylko ustawienie obiektu, aparatu i oto pierwsza fotka:
Jak widać, nie do końca bezcieniowa
Ale jest to już jakiś efekt.
Poniższe porównanie pokazuje:
- wszystkie światła na fotce środkowej
- tylko górne światło na fotce z prawej
- górne i prawe światło na fotce z lewej
Po tych fotkach zauważyłem, że boczne światła niewiele dają. Szybko wymieniłem papier zasłaniający otwory na pieluchy tetrowe.
Nie pomogło to zbyt szczególnie, ale efekt i tak (jak dla mnie) całkiem ciekawy.
Wnioski z eksperymentu:
- lampki zastosowane po bokach nie zdały egzaminu, trzeba coś mocniejszego, być może dwie kolejne gołe żarówki
- pieluchy tetrowe sprawdzają się lepiej niż papier. Być może cieńszy papier też by był lepszy
- w połowie zdjęć widać, że pas tła jest jaśniejszy. To jest przejście między dołem a ścianką. Przy mocniejszym bocznym doświetleniu może dałoby się tego uniknąć
- eksperyment jest tani i w miarę szybki w realizacji (koszt namiotu o zbliżonym rozmiarze to ok. 80 PLN)
- nawet przy tak prostym i amatorskim zestawieniu można zauważyć parę cech światła i jak wpływa ono na zdjęcie w zależności od ustawienia.
Przy okazji świetnie bawiła się Zuzia, która pomagała mi wszystko zrobić, potem sama robiła zdjęcia, a teraz ma nowy domek

No, w końcu jakiś bardzo fotograficzny temat
Gratuluję przede wszystkim chęci, ale tez tego, że wyciągasz wnioski z tego co widzisz na zdjęciach (rozkład światła, cieni itd.).
P.S. Mogłeś skombinować większy namiot, to Zuzia też by się załapała na portrety w „namiocie”
Mam jeszcze troche kartongipsow i desek, to moge zbudowac wiekszy
Ale najpierw trzeba zadbać o lepsze światło do tego mniejszego
A ja planowałem kupić sobie bezcieniowy
tylko brak czasu.
Może ktoś z domowników się pokusi w wolnym czasie.
Co do cienia, to może wina dość dużego kartonu, w Sieci widziałem mniejsze bezcieniowe własnoręcznie robione
Cień jest od światła z góry – za mocne w porównaniu do bocznych – tak mi się przynajmniej na razie wydaje. Do sprawdzenia