W jednen z sierpniowych weekendów chcieliśmy wybrać się do Łeby.
Niestety zabraliśmy się trochę za późno za szukanie noclegów i nic wolnego nie znaleźliśmy. Pozostała nam więc wycieczka jednodniowa. Pojechała z nami Madzia, moja córka chrzestna.
Troszkę zawaliłem sprawę jadąc do Łeby przez Rumię i Redę. Godzina zmarnowana w korkach. W drodze powrotnej pojechaliśmy z Lęborka do Sierakowic i potem przez Kartuzy – trasa zajęła nam o godzinę mniej, a jest dużo ładniejsza przy tym.
W samej Łebie udaliśmy się prosto w kierunku wydm. Do samych wydm samochodem nie można dojechać, gdyż jest to teren Narodowego Parku Słowińskiego. Przed samymi bramami parku znajduje się parking (płatny). Innym rozwiązaniem jest pozostawienie samochodu w mieście i dojście do parku na piechotę lub dojazd busikiem. Od bram parku do wydm jest jeszcze ponad 5km. Z dwójką dzieci bez wózków to raczej daleko, więc wybraliśmy transport meleksami. Opcja droga, ale pocieszył mnie fakt, że dzieci do wieku szkolnego jadą za darmo
Przeprawa przez wydmy i dojście to plaży to niezła zabawa (i trochę wysiłku). Piasek jest oczywiście wszędzie – ale to chyba normalka po turlaniu się z piaskowej wydmy
Sprawiło to kupę radości dziewczynom.
Na samej plaży natomiast dość pusto. Większość wymęczona przeprawą przez wydmy zalega przy samym wejściu, więc łatwo odejść kawałek dalej i znaleźć sporo wolnego miejsca. Duża część osób też idzie od razu w srtonę Wyrzutni, wieć na prawdę można sobie w spokoju poplażować.
My wracaliśmy również meleksami, więc przechodziliśmy ponownie koło wydm. Tym razem dziewczyny zbiegały z tej największej, co skończyło się dla Zuzi jednym lądowaniem na twarzy.
Po powrocie do Łeby udaliśmy się na obiadek – jest w czym wybierać, a ceny są przyzwoite – myślałem, że będą bardziej „kurortowe”. A po jedzonku wesołe miasteczko. Dziewczyny zauważyły je już rano i cały dzień nie mogły się doczekać, żeby tam pójść. Były dmuchane zamki, trampoliny i inne karuzele. Ostatecznie z Łeby wyjechaliśmy ok. godziny 19. Nie zdąrzyliśmy minąć tablicy końcowej, a maleństwa już smacznie spały – tyle wrażeń i emocji na świeżym powietrzu, to nie ma co się dziwić
To był udany wypad w piękne polskie strony.
Zadne czerwia Was nie zaatakowaly wsrod diun?
Łeba jest bardzo spokojnym i miłym miejscem. Najlepiej wspominam ze swojej ostatniej wizyty tam odgłos piasku, gdy robi się krok. Tak czystego piasku ze świeczką szukać w okolicy Trójmiasta