Już ponad miesiąc po powrocie do Polski, a ja nadal nie opisałem ostatnich wydarzeń z Melbourne. Postaram się nadrobić.
Rzutem na taśmę załapaliśmy się na mecz AFLu – Carlton vs. Richmond, odbywający się na sławnym MCG.
Na taśmę, gdyż był to jeden z pierwszych meczów nowego sezonu, a w poprzednim sezonie na żaden mecz się wybrać nie zdąrzyliśmy. To byłaby skucha, być w Melbourne a nie zobaczyć meczu.
Kiedyś opisałem po krótce zasady gry, a Zuzia pokazała kilka ciekawych zagrań
Na mecz wybraliśmy się rodzinnie, a Zuzka wytrzymała cały mecz i nawet jej się podobało. Prawie 87000 osób na trybunach, żywiołowo podziwiających mecz. Niesamowite uczucie, dość trudne do opisania. Udało mi się trochę lepiej zrozumieć zasady (dzięki Matt’owi i jego tacie, naszych przewodnikach po AFLu), jednak nadal ciężko było się momentami połapać o co chodzi – tak szybka jest ta gra.
O czym warto wspomnieć, to atmosfera. Jest rodzinnie – babcie, dziadki, małe dzieci, młodzież, dorośli, wszyscy. Grzecznie, kulturalnie. Kibice dwóch różnych drużyn siędzący w tych samych sektorach, wspólnie dyskutujący o meczu.
To samo po meczu – niezależnie od wyniku, wszyscy grzecznie razem wychodzą ze stadionu, omawiając zagrania – nieważne kto wygrał.
A do tego transport – 87000 osób się rozeszło, żadnych korków, żadnego nadmiernego ścisku w tramwajach. Wyjście na mecz to sama przyjemność.
Każdemu, kto kiedykolwiek pojawi się w Australii, zdecydowanie polecam wybranie się na mecz.
Zapraszam do obejrzenia zdjęć w galerii.
No, no… nadrabiasz zaleglosci:)
Pójcie na mecz footy w Melbourne jest obowiązkowe! Atmosfera wspaniała, zachowania kibiców bardzo sportowe, dominuje duch zdrowej rywalizacji. A co do sprawnego rozejścia się 87 tys. widzów, ja mam nieco inne doświadczenia, szczególnie przy wejsciu na stację Richmond… Ech, Wy szczęsciarze, niekorzystający z pociągów w Melbourne!