Torquay
W jeden z ostatnich naszych weekendów w Australii wybraliśmy się nad ocean, do surferskiej stolicy Vitorii, Torquay.
Faktycznie już po drodze widzieliśmy dużo samochodów z deskami. W samej miejscowości pełno jest sklepików ze sprzętem oraz miejsc, gdzie można zapisać się na lekcje pływania. Ma to swój klimacik
Pogoda tego dnia dopisywała, więc było idealnie na plażowanie i pluskanie się w wodzie (która była zimna).
Po plażowaniu wybraliśmy się jeszcze na Point Lonsdale, miejsce które polecała nam reszta ekipy.
A na sam koniec zahaczyliśmy Wiliamstown, do którego wybieraliśmy się od dawna. W zasadzie do zobaczyliśmy tylko nabrzeże, gdyż chcieliśmy zobaczyć miasto z oddali. Okazało się, że widać też blok, w którym mieszkaliśmy. Widoczki całkiem fajne, ale zdjęcia nie do końca udane. Wiało tak mocno, że statyw się nie sprawdził.
Wszystkie zdjęcia dostępne w galerii.



Zdjęcie pomostu wyszło naprawdę super!