Ponownie ostatnie wiadomości w telegraficznym skrócie:
zeszły weekend grzaliśmy się nad brzegiem oceanu. Wykorzystaliśmy +35 stopni, piach i ocean do oporu.
w ostatnim tygodniu naszego pobytu w końcu dotarliśmy na mecz AFL – genialna sprawa, będzie oddzielna relacja.
zakończyłem pracę w naszym Australijskim oddziale, 15 kwietnia zaczynam w Polskim.
Minął weekend F1. Oglądaliśmy wyścigi z balkonu, a na właściwy wyścig poszliśmy na tor. Niestety Robert pechowo nie ukończył Ale to i tak niesamowite przeżycie być na torze. Z tego na pewno też będzie oddzielna relacja.
Teraz się pakujemy, jutro o 23.30 wylatujemy z Melbourne. Czeka nas 46 godziny podróży. Podsumowanie pobytu w Australii na pewno też doczeka się oddzielnego, długiego wpisu. Póki co z racji zwariowanych ostatnich dni nie wyrabiamy się z aktualizacją bloga. Po powrocie do Polski będzie parę dni odpoczynku, więc na pewno nadrobimy zaległości. POZDRAWIAMY
Pisałem już kiedyś, że Australijczycy szaleją na funkcie “The Footy”. Latem, gdy po wiosennym finale kończy się sezon, szaleństwo AFLowe ucicha. Nie ma futbolu w telewizji, nie ma dzieciaków na boiskach, nie ma amatorskich rozgrywek. Miejsce footy na lato zajmuje krykiet, którym pasjonują się nie mniej niż footy. Ale w tym tygodniu to się skończy!
Na początku marca spotkaliśmy się ponownie z Tomkiem i Kubą na małą sesję foto. Nie do końca trafiliśmy z miejscem i pogodą, ale pare zdjęć udało się zrobić.
Koniec naszego pobytu w Melbourne zbliża się wielkimi krokami. W związku z tym ostatnie tygodnie stały głównie pod znakiem przygotowań, ale również koncertów, wystaw i festiwali.
Kolejny dzień urlopu spędziliśmy w parku Freycinet. Miało być pięknie i słonecznie, piaszczyste plaże, błękitna woda. Ale tego dnia pogoda była iście Tasmańska … Read more…