Pisząc wczorajszego posta nie do końca wiedziałem, co w związku z tą temperaturą się dzieje w stanie Victoria. Nie wiedziałem o szalejących pożarach.
Kilka miejscowości w niedużej odległości od Melbourne zostało po prostu zmiecione z powierzchni ziemi. Mieszkańcy tych miejscowości mówią, że zajęło to dosłownie kilka minut, aby ogień zbliżył się do zabudowań i doszczętnie je zniszczył. Niektórzy myśleli nawet, że to jakiś nalot.
W jednym z samochodów zginęło 6 osób, próbując uciekać przed pożarem.
Pewien mężczyzna ratując swoją żonę z domu nakrył się kocem. Temperatura była tak wysoka, że stopiła koc, których przywarł mu do ciała.
Z samochodów pozostały tylko najgrubsze stalowe części. Z lekkiego, drewnianego, australijskiego budownictwa zostają tylko blachy dachowe, klamki, kominy i betonowe fragmenty fundamentów.
Ogień podobno przemieszczał się z wielką prędkością, nie dając wielkich szans na ucieczkę. Obecnie mówi się o 66 ofiarach. Zdjęcia są przerażające (galeria 1 i galeria 2). Wszyscy opisują te pożary jako kule ognia przetaczające się przez miejscowości niszcząc wszystko, co napotkają.
Kilka dodatkowych informacji można znaleźć w poście Przemka.
Miejmy nadzieję, że pogoda pomoże opanować żywioł, a liczba ofiar już nie wzrośnie.
Przerażające, a zarazem niesamowite że tak szybko się wszystko potoczyło. To musiał być naprawdę silny wiatr, że ludzie nie zdążyli uciec. Coś niewyobrażającego…
Mam nadzieję, że to tylko jednorazowy straszny wybryk pogody…
Nie tylko pogody niestety… W wielu miejscach szybkość rozprzestrzeniania się pożarów wskazuje na podpalenia…
Premier Australii w ten sposób jak pisze @Ania wypowiadał się o pożarach. Nie wiem gdzie takich ludzie chowają :/