Na weekend przed naszym Tasmańskim wyjazdem, wyporzyczyliśmy rowery Ludwiki i Marcina – za co ponownie serdecznie dziękujemy.
Za namową Marcina i Kuby wybraliśmy się na trasę o nazwie Capital City Trail. Nie planowaliśmy przejechać całej, gdyż pewnie nie dali byśmy rady, a w szczególności Zuzka by mogła nie wytrzymać. Dojechaliśmy więc wzdłuż rzeki do Collingwood na farmę dla dzieci. Po drodze spojrzeliśmy na miasto z zupełnie innego punktu widzenia. Totalnie zaskoczyła nas okolica, która mimo tego, że jest blisko centrum, to momentami przypominałą Northern Territory
Sama farma natomiast to świetna atrakcja dla dzieciaków. Polecamy też naleśniki z malinami – są po prostu genialne.
[simage=6526,512,y]
[simage=6533,512,y]
[simage=6539,512,y]
[simage=6545,512,y]
Następnego dnia natomiast wybraliśmy się na trasę, którą znaliśmy już z pieszych wycieczek – nadmorskim bulwarem do Brighton. Trasa bardzo przyjemna – chłodne podmuchy od zatoki, ciągle płasko
Polecamy
[simage=6552,512,y]
[simage=6556,512,y]