Sylwestra spędziliśmy w centrum Melbourne. Chcieliśmy zobaczyć, jak tutaj obchodzi się Sylwestra.
Początkowy plan spędzenia go na plaży nie wypalił, ze względu na pogodę (trochę za zimno na plażowanie). Poza tym w centrum zapowiadało się całkiem dużo atrakcji.
Początkowo wybraliśmy się do Alexandra Gardens, gdzie spotkaliśmy się z Dorotą, Dawidem i Olkiem oraz Anią i Pawłem. W tym parku odbywała się impreza dla dzieci – śpiewające małpki, słoneczka, plac zabaw, dmuchane zamki, itp. O 21.15 rozpoczął się pierwszy pokaz sztucznych ogni specjalnie dla dzieci.
[simage=6250,512,y]
[simage=6254,512,y]
[simage=6256,512,y]
Fajerwerki były odpalane z kilku platform na rzece. W związku z tym było bezpiecznie, nikt nie był w pobliżu, a widok był doskonały z wielu miejsc (nie widziałem nikogo odpalającego fajerwerki na własną rękę).
W centrum miasta nie można było pić alkoholu, więc po fajerwerkach wybraliśmy się najpierw do Dawida, a następnie do Pawła. Wyobrażacie sobie Sylwestra w polskim mieście, gdzie nikt nie pije alkoholu i nie bawi się fajerwerkami na własną rękę? Może kiedyś … Nie mniej jednak bardzo się to nam podobało, bo można było spokojnie przejść przez miasto.
[simage=6262,512,y]
[simage=6263,512,y]
[simage=6265,512,y]
A o północy podziwialiśmy pokaz sztucznych ogni na Docklands. Balkon Ani i Pawła to doskonały punkt obserwacyjny, co zostało po raz kolejny udowodnione
[simage=6270,512,y]
[simage=6271,512,y]
[simage=6273,512,y]
Wszystkie zdjęcia w poście są autorstwa Ani i Pawła. Dziękujemy.
Pełna kulturka, ja z miłą chęcią wybrałbym się do Centrum w Sylwestra, ale odstrasza mnie towarzystwo. Najczęściej są to imprezy dla pijących strumieniami z darmową rozrywką, jakaś muzyka disco-polo itp.
Ale z roku na rok podobno kulturalniej
a u nas pizdzilo delikatnie mowiac, w sumie to zima stulecia liczac z ubieglym.