Czas nadrobić zaległości blogowe. Przez ostatnie dwa i pół tygodnia mieliśmy gości. Przyjechała w odwiedziny moja Mama z moim Bratem.
Bardzo już byli za nami stęsknieni no i mieli okazję zobaczyć kawałek świata. Jedną z rzeczy, o której przekonali się na własnej skórze, to że Australia to nie jest kraj, w którym jest wiecznie ciepło
Trafili akurat na niezbyt ciekawą pogodą. Nie licząc kilku baaaardzo gorących dni (pod 30 stopni w cieniu), ogólnie było chłodno i pochmurnie. Jak już kilka razy wspomniałem, Melbourne (poza Tasmanią) jest najzimniejszym zakątkiem Australii. Radości przy witaniu nie było końca. Na szczęście rodzinka lądowała późnym wieczorem, co pozwoliło zmniejszyć efekt jet lag’u.
[simage=5316,512,y]
[simage=5320,512,y]
[simage=5321,512,y]
Warto też przy okazji wspomnieć o chyba najlepszym środku transportu pomiędzy centrum a lotniskiem – Skybus. Podczas wyprawy na północ wybraliśmy taksówkę z racji mojej skręconej kostki. Ale w pełni zdrowia polecam Skybusa. Dojazd zajmuje ok. 20-25 minut. Na autostradzie autobus jedzie ile fabryka dała.
W kilku najbliższych postach będzie relacja z wizyty.