Wczoraj minęło dokładnie pół roku od naszego przylotu do Melbourne. Przed nami jeszcze pół roku. Czas na małe podsumowanie.
Co nam się nie podoba:
- ceny jedzenia i wynajmu mieszkań. Z racji mojej pracy jesteśmy tutaj na nieco innych zasadach, więc te dwie rzeczy, aż tak bardzo nam nie doskwierają.
- ceny opieki medycznej. Tutaj ponownie ma znaczenie, na jakich zasadach tu jesteśmy. Oczywiście rezydenci mają w tym temacie lepiej.
- Jesteśmy tutaj na wizie biznesowej – bardzo to nas ogranicza. Nie mielibyśmy np. szans na kredyt na mieszkanie, nawet na samochód. Pani w banku zaoferowała mi 500 dolarów limitu w koncie! Oczywiście to mankament naszej wizy, nie australisjki.
- Proces wynajmu mieszkania. Musieliśmy nazbierać dużo papierków, zaświadczeń, żeby w ogóle złożyć wniosek. Może jest to czymś uzasadnione, ale było dla nas trochę kłopotliwe.
- Docieplenie budynków – niezbyt tutaj domy izolują. To działa przecież w dwie strony, nie pozwala tracić ciepła, ani zbytnio się nagrzewać. Podobnie z szybami, są pojedyncze, więc szybko się traci ciepło (a nad ranem jest wtedy straszna kosa w mieszkaniu zimą).
- Telefonia komórkowa i bankowość elektroniczna jest tutaj słabiej rozwinięta niż w Polsce. Nie doskwiera to aż tak bardzo, ale mnie zdziwiło.
Co nam się podoba:
- pogoda. Wprawdzie mieliśmy dotychczas zimę i czekamy niecierpliwie na lato, ale ogólnie jest tu znacznie przyjemniej (no może poza częstszymi silnymi wiatrami).
- owoce i świeże soki
mniam
- Uprzejmość w środkach komunikacji miejskiej i urzędach. Musze przyznać, że ja w Polsce ostatnio często trafiałem na dużą poprawę, z czego również się bardzo cieszę.
- Podobają mi się ceny samochodów – niestety nie mogę z tego skorzystać :/
- Świetne są parki w Melbourne, zadbane, duże, ładne.
- Zamiłowanie Australijczyków do sportu. Oni tym żyją po prostu. To jest wspaniałe.
- Natura. Australia jest pod tym względem unikalna. Znaleźć tu można zwierzęta i rośliny, których nie ma na innych kontynentach.
- Wspaniałe możliwości na surfowanie – z tego niestety też nie mam jak skorzystać :/
Można by pewnie jeszcze trochę wypunktować rzeczy, ale ogólnie żyje nam się tu bardzo dobrze. Wiadomo, że z Polski to nam najbardziej brakuje rodziny i znajomych no i trochę nam szkoda, że nowym domek został bez nas (ale dom nie zając, nie ucieknie). Podba nam się jeszcze to, że tutaj głównym tematem w gazetach nie jest polityka, przekręty, narzekanie, marudzenie, wypominanie. Tutaj głównie mówi się o sporcie. Jak podczas jednego meczu jeden zawodnik uderzył drugiego, to przez tydzień to było na pierwszych stronach gazet. Tak więc nie jesteśmy jakoś nastawieni ani na jedną, ani na drugę stronę
I tu i tu nam jest dobrze
Ponieważ nasz wyjazd był dość na wariata, wszystko zorganizowane bardzo szybko, to nie na wszystko zdąrzyliśmy się przygotować. Postaram się tu wypisać parę uwag i porad:
- W Australii, zwłaszcza w Melbourne i na Tasmanii, jest zimno. Tak, jest zimno. Sprawdzaliśmy wykresy temperatur i opadów, wiedzieliśmy, że średnio jest cieplej, wiedzieliśmy że zimą nie jest ciepło, ale jakoś tak do nas do końca nie dotarło. Jeśli planujecie wyjazd do Australii zimą, weźcie swetry, jakąś kurtkę i parasolkę
- Mieszkania tutaj w większości są nieumeblowane. Jest trochę mieszkań do wynajęcia z wyposażeniem, ale jeśli ktoś tu przyjeżdża na dłuższy czas, to warto się nastawić na kupno mebli, gdyż ma się wtedy dużo większy wybór.
- Niektóre firmy pośredniczące wymagają, tak jak pisałem wyżej, dużo papierków do wynajmu. Przydadzą się wszelkie zaświadczenia o zatrudnieniu, dobrze by było mieć już konto i jakieś pieniążki na nim.
- Na komunikację miejską można kupić bilety wielorazowe (np. zestaw 5 x dzienny). Wychodzi to taniej. Dodatkowo, na weekendy są jeszcze lepsze promocje, o czym warto pamiętać.
Jak coś jeszcze sobie przypomnę, to dopiszę.
Jak to czytam to jakbym czytał o Wielkiej Brytani. Niedocieplone domy, kiepska opieka medyczna, kiepska bankowość elektroniczna, pojedyncze szyby w oknach – toż ja to znam
Tutaj jak dom ma normalne okna z 2 szybami to wymieniają to w ogłoszeniu jako coś ektra, DG – double glazing.
No ale plusy już się tak nie pokrywają, pogoda i świeże soki to nie tutaj. Ale Ty sobie do plusów jeszcze możesz dopisać ocean, surfing no i wszystkie te egzotyczne cuda fauny i flory.
Pozdrówka
Łojejku!
To już pół roku minęło?! Strasznie szybko to zleciało…
Gorsze pół roku za Wami, następne miesiące będą lepsze. Najlepsza w Melbourne jest zaś jesień.
A dla mnie czas strasznie wolno leci.To dopiero pol roku.
Pol roku to pikus…mieszkam od 20 lat w Melb i zakochalam sie w tym kociolku kultur od pierwszego wejrzenia:)Wiosna jest najbardziej urokliwa pora roku, a zarazem najbardziej rozrywkowa – jedna wielka impreza od pazdziernika do stycznia – Enjoy the ride and fasten your seatbelts:)