Po relacji (głównie foto) z urlopu czas na małe podsumowanie.
Podczas urlopu:
- przejechaliśmy 1800km i widzieliśmy tylko mały fragment Northern Territory
- Parki Litchfield, Nitmiluk i Kakadu są zdecydowanie warte odwiedzenia ze względu na ich różnorodne i unikatowe formy i roślinność.
- byliśmy tam w porze suchej. W porze deszczowej jest zupełnie inaczej. Wiele fragmentów dróg jest pod wodą i takie sielankowe podróżowanie nie byłoby możliwe.
- Ilość węży jaką widzieliśmy: 1
- Ilość dingo jaką widzieliśmy: ok. 3
- Ilość pająków: kilkanaście
- Ilość jaszczurek: kilkadziesiąt
- Ilość kangurów: całkiem sporo
- Ilość much: pięć miliardów
- Ilość termitier: jeszcze więcej niż much
Czy było warto? Zdecydowanie tak. Są to bardzo piękne rejony Australii. Mogliśmy w końcu poznać taką prawdziwszą Australię (bo Melbourne jest po prostu wielkim miastem i się tej „prawdziwej” Australii tutaj nie czuje). Wygrzaliśmy się trochę, łatwiej będzie doczekać lata (w końcu mieliśmy dwie zimy pod rząd).
Każdemu, kto będzie miał możliwość zobaczenia tych okolic, polecamy jechać. Na pewno taka wycieczka dostarczy więcej wrażeń niż zwiedzanie miast.
Polecamy również zobaczyć:
- relację z urlopu Doroty i Dawida
- świetną galerię Tomka
hehe, podsumowanie kangurow, much i termitier jest the best