Poprzedniego dnia Magda została z Zuzką w ośrodku, a ja mogłem pozwiedzać okolice. Teraz była zmiana.
Z samego rana zrobiłem parę fotek ośrodka:
[simage=4648,512,y]
[simage=4656,512,y]
Jeszcze poprzedniego dnia Sylwia i Tomek zarezerwowali fajną wycieczkę do Jim Jim Falls i Twin Falls. Niestety miejsca się już skończyły i Magda i Dorota już się nie załapały. W zamian za to wykupiły sobie wycieczkę pod nazwą Animal Tracks Kakadu. Ja z Dawidem zostałem z dzieciakami. Wybraliśmy się tylko na jeden lookout, a resztę dnia spędziliśmy na basenie.
Wycieczka ta odbywała się autobusikiem z napędem na dwie osie po okolicznym buszu. Przewodnikami byli: australijczyk, taki prawdziwy z kapeluszem
oraz aborygenka mająca swoje domostwo gdzieś w buszu (trzeba było po nią podjechać).
Wycieczka zawierała różne ciekawe elementy. Dziewczyny szukały w buszu pożywienia, różnych roślinek które mają właściwości lecznicze, polowały na żółwie błotne i podziwiały wspaniałe widoki. W między czasie aborygenka opowiadała historię swojego życia, mówiła jak przetrwać w buszu i korzystać z jego dobrodziejstw. Dziewczyny mogły spróbować jakiejś papki z mrówkami, sprawdzić lecznicze działanie roślinek, spróbować kaczki pieczonej na ognisku i świeżutkiego chlebka (który w między czasie zrobił przewodnik). Widziały też trochę dzikich bawołów oraz tysiące ptaków. Najbardziej spektakularne były mokradła, na których te ptaki przebywały. W szczególności pięknie prezentował się moment, gdy ptaki podrywały się do lotu robiąc przy tym dużo hałasu.
[simage=4686,512,y]
[simage=4704,512,y]
[simage=4715,512,y]
[simage=4725,512,y]
[simage=4766,512,y]
[simage=4776,512,y]
Wszystkie zdjęcia można oczywiście zobaczyć w galerii.
Hej Magda, fajnie bylo, nie? Przypomniał mi się krzyk ptaków i zachód slońca… i pajączek