Na wstępie małe przeprosiny w zaległościach na blogu. Przed urlopem nie zdążyłem z jednym wpisem, a z urlopu wróciliśmy dopiero dzisiaj.
Jakiś czas przed urlopem postanowiliśmy wybrać się na pobliski cmentarz na St. Kilda. Podobno jest to jeden z najstarszych cmentarzy w okolicy. Byliśmy ciekawi, jak to będzie wyglądać, gdyż nie widzieliśmy tutaj za bardzo cmentarzy. Ten nie był jakoś szczególnie wyjątkowy. Owszem, widzieliśmy groby jeszcze z XIX wieku, ale poza tym był dość zaniedbany i nie miał w sobie nic nadzwyczajnego. Nie widzieliśmy za bardzo kwiatów i zniczy, ale może to z powodu wieku cmentarza, a nie podejścia Australijczyków – nie wiem, muszę się wybrać na bardziej współczesny cmentarz.
Nasza wycieczka miała dwa ciekawe momenty. Pierwszy, to gdy zaczął padać deszcz przy świecącym słoneczku. W efekcie powstała piękna tęcza nad cmentarzem. Drugi ciekawy moment, to gdy okazało się po dojściu do bramy, że ta została zamknięta
Musieliśmy ratować się skakaniem przez płot
A byliśmy z Zuzką w wózku, jakoś się udało
[simage=3984,512,y]
[simage=3987,512,y]
[simage=3990,512,y]
[simage=3995,512,y]
[simage=4018,512,y]
Więcej zdjęć w galerii.
hehe … nc spedzona na cmentarzu byłaby jeszcze bardziej extremalnym doświadczeniem