Niestety musieliśmy troszkę potestować służbę zdrowia tutaj. Jako, że mamy tylko prywatne ubezpieczenie, to możemy zgłosić się do dowolnego lekarza, a potem rozliczać to z ubezpieczalnią.
Pierwszy test to kontrolna wizyta u lekarza z Zuzanką. 20 minut pogaduchy, oględziny, zalecenia, porady, recepta i 87$ zostało w kasie. Plus jakieś lekarstwa na katarek, kremik, szamponik na suchą skórkę i łącznie 120$ stuknęło.
Drugi test to moja skręcona kostka. Najpierw wizyta w publicznym szpitalu (oddział ratunkowy, godzina 22). Ludzi chyba ok. 40. Pan z recepcji doradził mi, że skoro i tak muszę płacić, to lepiej jechać do prywatnego szpitala, nie będę musiał tyle czekać. Pojechałem. Szybkie badanie, prześwietlenie, wynajęcie kul i 250$ zostało znowu w kasie. Nieźle, co?
Na szczęście większość tych kosztów zostanie nam zwrócona z polisy.