Po paru godzinach jazdy dotarliśmy do Halls Gap, które przywitało nas wychodzącym zza chmur słoneczkiem.
[simage=3513,512,y]
Zainteresowani zdjęciami mogą kliknąć tutaj. Krótki opis wyprawy poniżej.
Halls Gap jest chyba najbardziej rozwiniętym miasteczkiem turystycznym w Grampianach. Nie oznacza to, że jest to metropolia, ot malutka mieścina żyjąca z turystyki. Składa się przede wszystkim z kempingów oraz innych kwater do wynajęcia. Poza tym jest parę sklepów, knajpka i pole golfowe, które skutecznie utrudniło chłopakom powrót ze szlaku
Chłopacy wybrali się sami na szlak, my natomiast ze względu na Zuzkę na szlak wybrać się nie mogliśmy. Poszedłem do miejscowej informacji, aby dowiedzieć się, gdzie można łatwo poruszać się z wózkiem. Miła starsza pani w informacji zaznaczyła mi w świetnie przygotowanej broszurce parę ciekawych miejsc i punktów widokowych, gdzie można dojechać samochodem, a następnie w niektórych miejscach stosunkowo łatwymi trasami dostać się na miejsce. Faktycznie, większość z tych miejsc jest doskonale przygotowana dla wózków, zarówno dziecięcych jak i dla osób niepełnosprawnych, dzięki czemu turystyka nie jest ograniczona tylko i wyłącznie dla młodych i wysportowanych. W pierwszej kolejności wybraliśmy się na Boroka Lookout, z którego można sobie spojrzeć na południową część Grampianów, Halls Gap i spory kawałek okolicy.
[simage=3523,512,y]
Na Boroka Lookout spotkaliśmy sporą grupę motocyklistów, która zwiedzała sobie okolicę. To musi być świetna sprawa wybrać się w taką trasę w grupie 50 motocykli
Po Boroka Lookout wybraliśmy się zobaczyć The Balcoonies, jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Grampianach.
[simage=3563,512,y]
Po Balcoonies wybraliśmy się nad McKenzie Falls, bardzo znany wodospad w tej okolicy. Dojście do niego z parkingu zajmuje chwilę, schodzi się bardzo długą trasą w dół. Połowa trasy jest niestety po schodach, więc troszkę musiałem podźwigać Zuzkę, która sobie w najlepsze zasnęła.
[simage=3595,512,y]
Sam wodospad nie jest jakość szczególnie nadzwyczajny, zdecydowanie piękniejsze są wodospady w okolicach Jezior Plitwickich. No ale nie wszędzie można mieć wszystko najpiękniejsze
Niestety po zejściu na sam dół trzeba wrócić na górę, co wymaga całkiem sporo samozaparcia
[simage=3603,512,y]
Na sam koniec podjechaliśmy jeszcze zobaczyć Springband Falls, malutki wodospad schowany w ładnej zalesionej dolince. Znany jest z tego, że spadająca w nim woda znika. Na dole nie ma żadnej rzeczki, sadzawki, ani nic w tym stylu. Całość wody natychmiast wsiąka w ziemię (a właściwie w skały) i podziemnymi kanałami płynie gdzieś dalej.
[simage=3615,512,y]
Zasadniczo jeden dzień w Grampianach nam w zupełności wystarczył. Zobaczyliśmy sobie o co chodzi, odwiedziliśmy większość z najbardziej znanych miejsc. Na dłuższy pobyt trzeba by było bardziej się przygotować do chodzenia, wykombinować jakieś porządne nosidło dla Zuzki i przede wszystkim dużo wcześniej zarezerwować nocleg
Pingback: mrozewski.pl » Blog Archive » Port Fairy