Czas nadrobić zaległości blogowe
Poprzedni weekend był długim weekendem z okazji urodzin królowej.
Tak wspomniałem w poprzednim poście, zrobiliśmy sobie niezłą objazdówkę. Postanowiliśmy pierwszego dnia dostać się w Grampiany oddalone od Melbourne o ok. 250 km. Trasę rozpoczęliśmy w sobotę o 6:30 rano od „pogubienia się”. Ja na autostradę wjechałem zgodnie ze wskazaniem GPSu, a Michał pojechał na skróty, szybszą trasą. Efekt był taki, że trasę obaj zaczęliśmy prawidłowo, ale chłopaki w drugim aucie odbili na Geelong (mówiąc delikatnie „trochę” nie w tą stronę). Początkowo na autostradzie byli przed nami, więc próbowaliśmy ich dogonić. Po godzinie gonitwy, gdy się zdzwoniliśmy, okazało się, że są właśnie w Geelong, 100 km od właściwej trasy. Dało to nam szansę na spokojniejszą jazdę, podziwianie widoków i parę przystanków. Słońce walczyło z ciężkimi deszczowymi chmurami, w wyniku czego powstały spektakularne widoczki. Parę prób ich uwiecznienia poniżej …
[simage=3503,512,y]
[simage=3502,512,y]
[simage=3508,512,y]
[simage=3511,512,y]