W sobotę rozpoczęliśmy poszukiwanie mieszkania do wynajęcia. Sprawa jak się okazuje nie jest taka prosta – większość mieszkań jakie są dostępne w Melbourne nie zawiera żadnych mebli (czasami są totalnie puste). Pojawia się tutaj dylemat: czy wynająć puste, tańsze i umeblować (a potem meble wysłać do Polski) czy też dołożyć trochę i wynająć umeblowane. Są też firmy, które wynajmują umeblowanie
Ale to wychodzi niestety drogo.
Co do samych mieszkań, do blisko centrum można dostać fajne mieszkanka w wieżowcach. Niektóre z nich są na dość wysokich piętrach ze świetnymi widoczkami. Oglądaliśmy jedno na 24 piętrze
Widoczki rewelka. Wieżowce zazwyczaj są z ograniczonym dostępem dla mieszkańców (nawet winda wpuszcza tylko na to piętro, na którym ma się mieszkanie), zawierają basen, siłownię, kort tenisowy, często podziemny parking. Tak mniej-więcej wygląda „standard” w centrum miasta. Kawałek dalej od centrum można znaleźć mieszkania w podobnym standardzie, ale tańsze trochę. A w jeszcze dalszych dzielnicach można za te same pieniądze wynająć już mały domek – ale wtedy dochodzą koszta dojazdu do pracy.
Tak więc rozglądamy się dalej za mieszkaniem, zbieramy potrzebne papiery (trzeba wypełnić formularze, mieć zaświadczenia z pracy, banku, paszport, prawko, itp.). Każdy papier dodaje jakąś ilość punktów – a trzeba uzbierać 100, żeby w ogóle być branym pod uwagę. A po zebraniu papierów wynajmujący sobie dopiero wybiera komu mieszkanie wynająć. Ciekawe jak to będzie
W Polsce jednak łatwiej znaleźć coś