Pakowanie wyszło nam w zasadzi tak, jak to często bywa z projektami informatycznymi
Najpierw była specyfikacja wymagań (to, co chcieliśmy zabrać). Potem była implementacja na ostatnią chwilę (pakowanie do północy ostatniego dnia), a potem szybka optymalizacja, żeby coś w ogóle z tego wyszło („czy ja potrzebuje te buty?”, dopychanie nogą). Ale ostatecznie jakoś się udało. Dwie walizki, łóżeczko turystyczne dla Zuzki, trzy plecaki podręcznego, a do tego wózek i fotelik. Ciekawe czy wszystko wzięliśmy
poczekamy, zobaczymy
[simage=2307,512,y]
[simage=2308,512,y]
[simage=2309,512,y]