Podróżując przez kilka stref czasowych stajemy się ofiarą efektu nazywanego Jet Lag. Nic innego tylko problem z przestawieniem się na nową strefę czasową. My po 30 godzinach podróży, po dotarciu do hotelu położyliśmy się spać o 12 w południe i spaliśmy do 20.00. A potem bezsenność do 5 rano
Zwłaszcza Zuzka, w ogóle jej się nie chciało spać. Wstałem przed chwilką (9 rano), po w sumie może 3 godzinach snu, no ale muszę się jakoś zmusić do szybszego przestawienia. Ciekawe ile dni będzie potrzeba na kompletne przestawienie